Rozpoczynasz naukę języka i nie wiesz od czego zacząć i na czym się skupić? A może jesteś po maturze, ale czujesz, że angielski to dalej czarna magia? W tym wpisie poruszam kwestię tego, co warto umieć (przynajmniej na początku przygody z językiem angielskim), żeby swobodnie móc go używać.
Nie chcę poświęcać tego wpisu na moje poglądy co do podstawy programowej w szkołach, ale przyznam – jak większość nauczycieli i nie tylko – że dzieci uczą się wielu niepotrzebnych rzeczy, przez co brakuje czasu na elementy bardziej istotne. W szkole, uczeń musi opanować 12 czasów, wiele różnych konstrukcji gramatycznych, zasady inwersji stylistycznej, mowę zależną, a kiedy pytam młodzież, czy na lekcji w szkole ćwiczą mówienie, często słyszę odpowiedź „nie, nie mamy na to czasu”, albo jedynie „tak, ćwiczymy opisywanie obrazka do matury”.
Język jest jak żywy organizm – cały czas ewoluuje, rozwija się, zmienia. Nie sposób go zamknąć i opisać w całości na paru kartkach podręcznika. O ile ktoś naprawdę nie aspiruje do opanowania języka na najwyższym poziomie (tj. C1 lub wyżej), nie potrzebuje aż tyle gramatyki. Uczymy się języka obcego, aby go aktywnie używać, a nie po to, żeby uzupełniać zdania na kartce papieru odpowiednio odmienionym czasownikiem.
Zatem, pierwszą i wydaje mi się najważniejszą rzeczą w nauce jest jego praktyczne zastosowanie, czyli mówienie, słuchanie i czytanie – krótko mówiąc to, co w życiu codziennym się przyda.
Oczywiście, bez znajomości zasad gramatycznych nie możemy się obejść, ale gdybym miała „okroić” materiał przerabiany w szkole, zostawiłabym następujące elementy:
- Czasy: Present Simple i Present Continuous, Present Perfect, Past Simple, Future Simple – na sam początek tyle w zupełności wystarczy;
- Czasowniki modalne – bardzo przydatne i moim zdaniem bardziej istotne niż niejeden czas;
- Zaimki (osobowe, dzierżawcze itd.);
- Rzeczownik – podstawowe informacje na temat policzalnych i niepoliczalnych rzeczowników;
- Przymiotnik i przysłówek – stopniowanie.
Z takim pakietem wiedzy (oczywiście dodając do tego jakiś zasób słownictwa) jesteśmy w stanie dogadać się w pracy, na wakacjach, ze znajomymi zza granicy.
Co bym w takim razie dodała do programu nauczania?
- Dodatkowe godziny angielskiego poświęcone tylko rozmowie. Takie 45 lub 60 minut na dyskusję klasową, gdzie każdy ma szansę się wypowiedzieć na dany temat.
- Słuchanie materiałów autentycznych1, a nie nagrań maturalnych.
- Pisanie praktycznych tekstów użytkowych, a nie tylko e-maili maturalnych. Mogłyby to być np. listy motywacyjne (wiele zagranicznych firm nadal wymaga załączenia takiego pisma podczas ubiegania się o pracę), CV, wiadomości np. z prośbą o zmianę rezerwacji w hotelu itd.
Oczywiście wiele zależy od szkoły i samego nauczyciela. Nie mówię, że wszystkie lekcje angielskiego są złe 🙂 Próbuję tylko zaznaczyć, że w nauce języka obcego – niezależnie od tego, czy dopiero zaczynasz, czy kontynuujesz naukę – należy stawiać na jego użytkowość i praktyczność.
Co Waszym zdaniem należy umieć?
- materiały autentyczne (authentic materials) to materiały stworzone do celów użytkowych (np. filmy na YouTube, TedTalks, podcasty itd.), a nie dydaktycznych. ↩︎








Dodaj komentarz